poniedziałek, 25 maja 2009
sobota, 23 maja 2009
czwartek, 21 maja 2009
w PONIEDZIAŁEK
środa, 20 maja 2009
wtorek, 19 maja 2009
(.łac)
poniedziałek, 18 maja 2009
niedziela, 17 maja 2009
Co dalej?
piątek, 15 maja 2009
środa, 13 maja 2009
wtorek, 12 maja 2009
poniedziałek, 11 maja 2009
www.l...

No więc powiedz to, co chcesz powiedzieć! – rzekł na to Marcowy Zając. – Właśnie mówię – rzekła z pośpiechem Alicja – to znaczy… chciałam powiedzieć… to, co mówię. Przecież to wszystko jedno i to samo. – Wcale nie to samo! – rzekł Kapelusznik. – To tak jakbyś powiedziała, że „widzę, co jem” niczym się nie różni od „jem, co widzę”! – Mogłabyś równie dobrze powiedzieć – wtrącił Zając Marcowy – że „mam to, co chciałam” nie różni się od „chciałam tego, co mam”! – Mogłabyś równie dobrze powiedzieć – rzekł Suseł, jakby mówił przez sen – że „kiedy śpię, oddycham” nie różni się od „kiedy oddycham, śpię”. – U ciebie to się nie różni! – stwierdził Kapelusznik.
PS. Ktoś zapewnił mi ochronę i umożliwił wygłoszenie prawdy. Czy to aby nie pułapka?
sobota, 9 maja 2009
Go ask Alice
piątek, 8 maja 2009
czwartek, 7 maja 2009
środa, 6 maja 2009
Krew jak śnieg
wtorek, 5 maja 2009
Zaznacz element

Książe pisze: "Powiada się, że są natchnieni (...). Po inwokacjach i hymnach tworzą krąg, kołyszą się rytmicznie, po czym kręcą w kółko, coraz szybciej i szybciej... a mistrz ceremonii biczuje każdego, kto nie wykazuje się wystarczaj±cym zapałem. Obrzęd kończy się straszliwą orgią, w trakcie której wszyscy zwijają się na ziemi w ekstazie bądź konwulsjach"
Mnich spowiada: “Jeśli Twoi krewni mnie zamordowali to nikt z Twojej rodziny, to znaczy żadne z Twoich dzieci lub krewnych, nie przeżyje dłużej niż dwa lata. Ja zostanę zamordowany. Właściwie to już nie ma mnie wśród żywych. Módl się, módl się, bądź silny i myśl o swojej błogosławionej rodzinie”
Wszystko ma wpływ na wszystko. Łączcie fakty. I niech świat stanie na głowie.
PS1: Szanowny Panie Draco! Cóż to znaczy - " fałszywy trop"? Cóż to znaczy - nic Pan nie znalazł? Skąd Pan wie, że tam TEGO nie ma, skoro nie wie Pan jak TO wygląda?
PS2: Skrzynka Pocztowa
poniedziałek, 4 maja 2009
czwartek, 30 kwietnia 2009
środa, 29 kwietnia 2009
wtorek, 28 kwietnia 2009
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Under the table
Co powie, gdy wreszcie się odezwie? Kto to wie? Może ten, kto skradł ciastko?
Zachowajcie szczególną ostrożność. Liczyć się będzie każdy szczegół, a Wasza współpraca jest niezbędna.
niedziela, 26 kwietnia 2009
sobota, 25 kwietnia 2009
czwartek, 23 kwietnia 2009
środa, 22 kwietnia 2009
lowcrust (1 rok temu)
Nie wierzcie w DOGMATY. Wszystko jest możliwe, jeśli gra się rozważnie. ONI widzą nasze ruchy, co nie znaczy, że je pojmują. Obserwujcie ICH stronę szachownicy.
Wkrótce popłynie rzeka, Olu. Zaczynasz sobie przypominać?
PS. Niektórych z Was znaleźć łatwiej, niż myślicie. I nie ma co się temu dziwić.
PSS. Zobaczcie SŁOWA o których mówiłem. Wkrótce mogą się przydać.
wtorek, 21 kwietnia 2009
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Dlaczego stanął czas?
Alicja jest gościem na obłąkanej herbatce. Wraz z Szalonym
Kapelusznikiem, Marcowym Zającem i Susłem. Wszyscy zadają Alicji mnóstwo
logicznych zagadek i wytykają najmniejsze nielogiczności jej wypowiedzi.
Alicja czuje się obrażona i odchodzi, twierdząc, że to najgłupsza
herbatka, na jakiej kiedykolwiek była. Następnie znajduje drzwi w pniu drzewa i
wkracza do środka. W ten sposób po raz kolejny trafia do długiego
przedsionka, w którym była na początku.
Otwiera maleńkie drzwi i...
niedziela, 19 kwietnia 2009
piątek, 17 kwietnia 2009
ORTSUL ZEZRP
Runą mury. Zamkną warszawski squat Elba -> http://elba.bzzz.net/. Zburzą hale, które anarchiści odnowili, wyremontowali. W które tchnęli życie. Wcześniej były tam zgliszcza składu makulatury. Właściciele mówią tak: - Fajni jesteście, ale to nasze. Podoba nam się, ale wypad. My teraz zrobimy biznes, zarobimy pieniądze.
Kto jest bardziej właścicielem? Ten, kto ma papier, że nim jest? Czy ten, który się troszczy i opiekuje?
Kto ma większe prawo do drugiej osoby? Ten, który który plecie nić i nazywa ją imionami? Czy ten, który martwi się, robi wszystko, żeby nic się jej nie stało, ten, który kocha?
To dwie strony lustra. Tylko - która jest która?
PS. Kapelusznicy przestańcie się lenić.
środa, 15 kwietnia 2009
wtorek, 14 kwietnia 2009
Bierzcie i pijcie

Kolejne spotkania były ścieżką. Krętą ścieżką. Do zatracenia, czy do świętości? Skąd mogliśmy to wiedzieć? Gdy jest się w Ulu, podobne refleksje nie mają większego znaczenia. Szliśmy w dół, do samego serca.
Co to jest ofiara.
Co to jest poświęcenie.
Trucizna jaką sączył Metnitz coraz bardziej i bardziej ogarniała nasze serca i umysły.
A oto, czego nauczał nas M.:
Nasz Pan podzielił się sobą. Zrezygnował ze swej świętości, z nadludzkich przymiotów, wzniósł się ponad swoją boskość i oddał nam swoje człowieczeństwo. A Ci, którym je oddał stali się tym, czym był on, nim dokonał Rytuału.
A.K. ponieśli słowo i czynili to, co kazał czynić na jego pamiątkę. Szukali jemu i sobie podobnych. Docierali do nich, otwierali ich dusze i ciała, by obdzielić cały świat świętością.
Marzyłem by stać się jednym z nich. Z bezsensownego życia, wegetowania w Waldenburgu. Miałem stać się... Czym właściwie miałem się stać?
I kim jestem?
Jestem NicKT1. To wtedy się narodziłem. I umarłem.
Powoli przygotowywaliśmy się do wejścia w kolejny krąg. Krwi.
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
czwartek, 9 kwietnia 2009
wtorek, 7 kwietnia 2009
***
Czasu niewiele. Jest trop.
***
Gdy do pszczelego Ula dostanie się szerszeń, pszczoły nie potrafią przebić się żądłem przez jego twardy pancerz. Jedyną obroną przed napastnikiem jest „przegrzanie”.
W sytuacjach zagrożenia są w stanie podgrzać temperaturę otoczenia do 43 stopni.
Przygotujcie się. Będziemy płonąć żywym ogniem.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
niedziela, 5 kwietnia 2009
sobota, 4 kwietnia 2009
Trzy bez dwóch

Miałem dość myślenia o Niej. Dość zrzędzenia ciotki. Dość wyobrażania sobie tego, co nastąpi. Wybrałem się do kina. "Miasto ślepców". Nie polecam. Chała. Zgrabna, pseudofilozoficzna, urocza, wzruszająca chała. Ale jest w tym filmie jedna myśl.
Ślepcy!
Prawda jest na wyciągnięcie ręki.
Ślepcy!
Nie może być bliżej.
Unosi się w powietrzu. Rozbrzmiewa za oknem. Klęczy. Wisi na ścianie.
Patrzysz, ale nie widzisz. Patrzysz, ale nie wierzysz. Uwierz. Najwyższy czas.
PS. A8 czeka. A5 wykona ruch.
czwartek, 2 kwietnia 2009
środa, 1 kwietnia 2009
Poisson d'avril
wtorek, 31 marca 2009
Nic dwa razy się nie zdarza?

Znalezione w necie: "Pewna dziewczyna chciała dostać się do elitarnego bractwa na jednej z uczelni. Członkowie klubu obiecali jej przyjęcie, jeśli wykona pewne zadanie. Samochód już na nią czekał. Po kilkunastu minutach jazdy znaleźli się przed bramą cmentarza. -Dwa dni temu zmarła w mieście jakaś kobieta. Jej ciało leży w kaplicy, pośrodku tego cmentarza. Słuchaj uważnie: na czole denatki położyliśmy złotą monetę, wystarczy że wejdziesz do kaplicy, zabierzesz jej pieniążka i wrócisz tutaj. Będziemy czekać - tłumaczyli ci z Bractwa. Dziewczyna była przerażona, lecz chęć dołączenia do nich wzięła górę i już po chwili przestąpiła bramę cmentarza. Im dalej zagłębiała się wśród grobów tym okolica wydawała się bardziej upiorna. Stanęła przed kaplicą. Drzwi ustąpiły z głośnym zgrzytem. Rozdygotana weszła do środka. Zobaczyła otwartą trumnę, a w niej ubraną na czarno zmarłą. Jej twarz była potwornie blada, a ręce złożone na piersiach przypominały szpony. Na czole spoczywała mała, złota moneta. Dziewczyna wyciągnęła drżącą rękę, podniosła monetę i zaczęła co sił w nogach uciekać do wyjścia. Biegła na oślep pomiędzy grobami, co chwila się potykając. Nagle poczuła że coś chwyta ją za kurtkę. Przed oczyma od razu stanęła jej twarz kobiety w trumnie i szponiaste dłonie. Ale nie pozostała zbyt długo. Rano przyjaciele znaleźli ją martwą. Zmarła na atak serca. Kaptur jej kurtki zaczepiony był o skrzydło marmurowego posągu anioła"
Podobną historię opowiadała mi kiedyś babcia. Zamiast amerykańskiej nastolatki, bohaterem był pewien wioskowy śmiałek. Założył się z kolegami o parę złotych, że o północy dojdzie do cmentarnej kaplicy i przed drzwiami wbije drewniany kołek - na znak, że tam dotarł. Siąpił deszcz. Zamknął oczy, przyłożył kołek do ziemi. Uderzył. Chciał się zerwać i uciekać jak najdalej. Nie mógł. Coś trzymało. Ściągało do ziemi. Dusiło. Rano znaleziono go martwego. Miał rozwarte z przerażenia usta. A kołek przyszpilał do ziemi skrawek jego płaszcza.
Ludzie od dziesiątek lat boją się tego samego. Od dziesiątek lat snują podobne opowieści. A więc czego boi się Kapelusznik? I czego boisz się Ty?
poniedziałek, 30 marca 2009
Krok do przodu

"Niekiedy ze mnie -zda się płyną krwi fontanny;
Fala jej łka rytmicznie, opuszczając łono. -
Czuję dobrze, jak płynie strugą gęstą, słoną,
Lecz próżno ciało badam - próżno szukam rany"
Skasowali dziś moją wypowiedź. Czyżby zauważyli że nie żartuję? Strach ich obleciał. Wiedzą, że jest szansa. A my? Kroczymy dalej.
Tymczasem za 48 godzin objawi się kolejny Kapelusznik.
niedziela, 29 marca 2009
Jedna kropla

Pierwsze rytuały? Metnitz twierdził, że to przygotowanie. - Nie każdy może dostąpić łaski Pana Jedynego – mówił świńskim głosem. Część odpadła już w pierwszym transie. Nie wytrzymali. Siadła psychika. -Dasz radę - poganiał Metnitz.
Więc wypiłem. Osunąłem się na ziemię. Wstrząs. Drżałem. Chwyciły mnie szpony, a ja nie miałem siły, żeby cokolwiek z tym zrobić. Rozszarpywały mnie od środka. Chrupały kości, zgrzytały zęby. A wszystko wirowało, wirowało, wirowało! A Metnitz? Śpiewał! Obłęd. Więc krzyczałem. I czułem, że ona też krzyczy.
Krzyczało wszystko.
PS. Widzieliście to?
Dlaczego nie można mieć takiego muru w głowie?
piątek, 27 marca 2009
czwartek, 26 marca 2009
środa, 25 marca 2009
Krąg I

Jedno z pierwszych spotkań. Stanęliśmy w kręgu. Zaintonował pieśń. Wył i zawodził, przechodził w szept. Krzyczał. Nigdy nie słyszałem czegoś podobnego. Nie rozumiałem języka, ale go czułem. W powietrzu unosiło się coś dziwnego. Pochłaniało, zagarniało. Wszystko. I tylko dla siebie. To wtedy - w tajemnicy otworzył przed nami pierwszy krąg. Krąg zewnętrzny, Krąg Larw. Tak jak one pełzaliśmy dookoła niego w oczekiwaniu na pokarm. Stał się naszym Oldermanem. Wskoczyliśmy w Króliczą Norę. Nie mam nic na swoją obronę. Przeszedłem na drugą stronę. Potem już nikt nie był taki sam. Nawet Ci którzy się wykruszyli.
wtorek, 24 marca 2009
A jeśli...
poniedziałek, 23 marca 2009
Tik-tak

Nie ma ścian, nie ma drzwi. Jak w ulu. Każdy ma swoje zadanie, porusza się
wewnętrznym rytmem. Czy wiecie, że trutnie żyją jedynie parę miesięcy? Nie zimują w ulu z innymi robotnicami. Nie każdy jest w stanie zapłodnić królową, a jest ich 2, 3 tysiące. Co się dzieje z tymi którym to się nie uda? Coś pięknego. Robotnice odcinają ich od wszelkiego pokarmu i wypędzają. Są skazane na powolną śmierć głodową. Ich zgon w środku pszczelej organizacji jest czymś naturalnym.
Po prostu ci, którzy pozwalali latać, zasłaniają nagle plecami tych
którzy już powinni przestać. Odchodzisz, a twoje zejście jest naturalnym cyklem.
Witajcie w ulu!
niedziela, 22 marca 2009
sobota, 21 marca 2009
Goniec

Wiosna przybyła do Warszawy. Pachnie wilgocią i świeżym powietrzem. A jutro: tłok, tłum i ścisk. Dobry moment, by przybyło jednego Kapelusznika więcej.
Już niedługo. Zobaczysz. Już niedługo.
PS. Oto co przeczytałem dziś w necie: http://wiadomosci.onet./1548940,242,1,1,kioskart.html
Metnitz by się uśmiał. Świńsko i piskliwie.
piątek, 20 marca 2009
Zbyt mało Wiary

Kiedy Metnitz opowiedział mi całą historię, wzruszyłem ramionami. Szczerzył zęby z radości, a ja kręciłem głową. - Dlaczego - pytał - myślisz, że łżę? Przecież to znasz. Uczyłeś się o tym. Słuchałeś. Oglądałeś. Jak to jest, człowieku? Nie wierzysz w to, co wierzysz?
Do dziś słyszę jego świński, piskliwy głos.
***
Czyżby ciotka buszowała w moich rzeczach? Dziennik leżał w innym miejscu, niż go położyłem. Wkurzyło mnie to potężnie. Wyszedłem na klatkę, żeby się uspokoić. Zapaliłem fajka. Było ciemno, ale ja lubię jak jest ciemno. Śmierdziało kocim moczem. Właśnie kończyłem palić, kiedy wydało mi się, że coś słyszę.
Świński, piskliwy głos.
Potem zamilkł.
Za dużo myślę o przeszłości? Czy...?
PS. Szanowny Panie Asquelcie! Kapelusznik zadaje zagadki. Dlaczego miałby je rozwiązywać?
czwartek, 19 marca 2009
wtorek, 17 marca 2009
Bracia i siostry

***
Bracia i siostry! Właśnie tak się to zaczyna. Na początku fascynacja. Ufasz mu. Oczy ci się skrzą. Potakujesz głową. Jesteś na każde pstryknięcie palca. On ci imponuje. Jest wspaniały, wszechmocny. Mistrz! Meister! Messer! Potem - dokładnie tak samo jest w miłości - przyzwyczajasz się. Już nie jest tak wspaniale. Ale nie chcesz odejść. A kiedy odkryjesz prawdę, jest za późno.
***
Bracia i siostry! Tym razem nie skończy się to tak, jak w Waldenburgu.
"Światu, który jest w Lustrze, tak Alicja dziś powie: "Oto w dłoni mam berło, a koronę na głowie".
Gdyby jeszcze było więcej kapeluszy!
PS. Bracia i siostry! Imię jest ważne. Nawet gdy nic nie znaczy.
poniedziałek, 16 marca 2009
sobota, 14 marca 2009
piątek, 13 marca 2009
Na drugą stronę lustra
czwartek, 12 marca 2009
Magia broni

Dzisiaj podziwiałem armię NATO na moim uniwerku. Rozbiła się na głównym kampusie i przekonywała mnie, że nie jest taka zła.
Ludzie w mundurach, opancerzone pojazdy. Rozkaz, działanie, śmierć.
Wielkodusznie zaprosili mnie, żebym usiadł w HMMWV.
Człowiek na celowniku to tylko taki mały punkcik.
Zemdliło mnie.
Chciałem coś im powiedzieć, ale nie miałem siły. Machnąłem ręką i odszedłem.
środa, 11 marca 2009
Psycholog tłumów

Lubię tłum. W tłumie zawsze coś się dzieje. Często chodzę na różne demonstracje, nie dlatego, że obchodzą mnie powody dla których ludzie się na nich zbierają. Po prostu lubię patrzeć. Na gęsty tłum, na masę, która tworzy organizm.
To zdjęcie z niedzielnej manifestacji (8 marca) w Warszawie. Parę godzin zanim zobaczyłem filmy z Olą.
Demonstrowały feministki. Same indywidualności, kolorowe ubrania, nietypowe fryzury. A i tak zlały się w jedną, gęstą, ciasną masę. To się nazywa ironia...
wtorek, 10 marca 2009
Jak dobrze znać niemiecki
.jpg)
Nie wiem od czego zacząć. To coś głębszego. Ola się nie odezwała. Milczy, tak jak milczała znikając po liceum. A ja? Czy znowu muszę wracać do tych parszywych głupot? Muszę. No dobra. Więc... Znowu w grze!
Jak dobrze, że niektórzy znają niemiecki. Prawda, TraitPositive?
***
Teraz słuchajcie. Wsiadałem właśnie do tramwaju na przystanku w Centrum. I nagle zauważyłem. Biały kaptur, sportowe spodnie. Drechol Cholerny, drechol i mój dowód! Rzuciłem się w jego stronę. Przedzielił nas tłum. Zacząłem się przepychać. Odepchnąłem nawet jakąś babcię, zaczęła krzyczeć, że "będę się smażył w piekle" razem z masonami i zboczeńcami". A biały kaptur zniknął. Zgubiłem go. 2:0 dla niego. Do trzech razy sztuka?
poniedziałek, 9 marca 2009
niedziela, 8 marca 2009
!!!
Przypadkiem trafiłem w necie na stronę: N1ckola.pl
Wszystko tu zakłamane! Zupełnie wszystko!
Moją BYŁĄ z liceum można tam zobaczyć na durnych filmikach. A wszystko to kłamstwo!
Nie widziałem jej tyle lat...
sobota, 7 marca 2009
Ja, czyli NicKT1
piątek, 6 marca 2009
czwartek, 5 marca 2009
Napad!
Często stąpamy po naprężonej linie, która tylko czeka, by zacisnąć się wokół szyi.Nałykałem się dziś strachu. I to poważnie. Napadnięto na mnie.
Była 22.25. Szedłem wzdłuż Wisły, a ON zmierzał z naprzeciwka. Biała bluza, kaptur, sportowe spodnie. Podejrzany, no, ale bez przesady. Wokół ciemno, pusto. Gdy się mijaliśmy, założył mi na łokieć dźwignię. Potem uderzył moją głową, chyba o ławkę albo o kosz na śmieci. Zamroczyło mnie, ziemia zawirowała. No i straciłem przytomność.
Po kilku minutach się ocknąłem. Usiadłem na ławce, głowa pulsowała jak cholera. Patrzę: na ziemi leży moja torba, wszystkie rzeczy rozrzucone. Akurat przechodził patrol policji (czemu nie wcześniej???). Wezwali karetkę. Ale gnoja oczywiście nie znajdą.
Najdziwniejsze jest to, że zabrał mi dowód osobisty. Nie miałem grosza w portfelu, więc wziął dowód. Po co? Policja powiedziała, żebym się nie martwił, że wyrobię nowy. Ok, ale boję się, że ten drechol wykorzysta go do jakiegoś oszustwa. Coś mi grozi?
BTW: A następnym razem nie dam się tak łatwo.
wtorek, 3 marca 2009
Zegar tyka
"Po pierwsze, nakreślił tor wyścigowy, mniej więcej przypominający koło (...), a później całe zgromadzenie ustawiło się, to tu, to tam, wzdłuż toru. Nie było żadnego: "Raz, dwa, trzy, i start!', lecz każdy rozpoczynał i kończył bieg, kiedy przyszła mu na to ochota (...). Jednak gdy biegali już około pół godziny i wyschli zupełnie, Dodo zawołał nagle:- Wyścig zakończony! - i wszyscy stłoczyli się wokół niego, dysząc i pytając: - Ale kto wygrał?"
***
A jeżeli wygrali wszyscy? Kto im da nagrodę?
16.35. Byłem w wieżowcu. Na dole odbywał się taki właśnie Wyścig Kumotrów. Ciekawe tylko kto im da te pieprzone cukierki?
***
BTW: Mój kolega ze studiów mówi mi, że muszę się odnaleźć w życiu. Rozumiecie? Znamy się od paru miesięcy i mówi mi, że JA muszę się ODNALEŹĆ.
Żałosne.
poniedziałek, 2 marca 2009
2 or 1?
niedziela, 1 marca 2009
Dla N.
Zagadka Einsteina
5 ludzi różnych narodowości zamieszkuje 5 domów w 5 różnych kolorach. Wszyscy palą papierosy 5 różnych marek i piją 5 różnych napojów. Hodują zwierzęta 5 różnych gatunków. Który z nich hoduje rybki?
1. Norweg zamieszkuje pierwszy dom
2. Anglik mieszka w czerwonym domu.
3. Zielony dom znajduje się bezpośrednio po lewej stronie domu białego.
4. Duńczyk pije herbatkę.
5. Palacz Rothmansów mieszka obok hodowcy kotów.
6. Mieszkaniec żółtego domu pali Dunhille.
7. Niemiec pali Marlboro.
8. Mieszkaniec środkowego domu pija mleko.
9. Palacz Rothmansów ma sąsiada, który pija wodę.
10. Palacz Pall Malli hoduje ptaki.
11. Szwed hoduje psy.
12. Norweg mieszka obok niebieskiego domu.
13. Hodowca koni mieszka obok żółtego domu.
14. Palacz Philip Morris pija piwo.
15. W zielonym domu pija się kawę.
sobota, 28 lutego 2009
Podwójna
Pierwszego ataku szału Maria dostała w bibliotece. Działo się z nią coś dziwnego, nie była sobą. Potem swoje teksty zaczęła podpisywać jako Piotr Odmieniec Włast (albo Piotr Własnoodmieniec).
W 1907 spaliła kobiece suknie i uznała się za niego, za swój pseudonim. To nie był żaden transseksualizm, czy coś takiego. To była zmiana świadomości. Ona stała się kimś innym.
Zmarła w zakładzie leczniczym dla umysłowo chorych w Izabelinie.
Nieurodziny
Uwielbiam luty. Jest tak zabawnie chaotyczny, a wynika przecież z głębokiej logiki całego systemu. Raz taki, raz psiaki, a mimo wszystko ciągle taki sam. Chciałbym urodzić się 29.To wspaniała okazja do braku urodzin. Albo jeszcze lepiej: do obchodzenia swoich nieurodzin.
Eh!
Spacer na Polach Mokotowskich. Nuda.
piątek, 27 lutego 2009
***
Lubię go.
15?
W przeciwieństwie do ciotuni, która namiętnie się nimi otacza. Jak trzeba zawieźć do weterynarza, posprzątać kuwetę, no i oczywiście jak przyjdzie ostatnia godzina ich wrednego żywota to ciotunia nie ma serca ich uśpić, więc wysyła mnie. Dzisiaj znów musiałem pędzić na złamanie karku do weterynarza, bo kotek dostał biegunki. W takich chwilach rozumiem dlaczego w średniowieczu palili i mordowali te kociska. Jedyny kot jakiego lubię to Kot z Cheshire - on przynajmniej znika i się pojawia, a nie ciągle miauczy nad głową. No i w końcu to on opowiada JEJ o Szalonym Kapeluszniku.
czwartek, 26 lutego 2009
?
PS: Znów spędziłem pół dnia na słuchaniu "Desintegration". A mógłbym więcej...
Wtedy jestem wolny
Praca, nauka, praca. Mam dość. Marzy mi się wyjazd na jakiś lodowiec, albo choćby do Zakopanego. W trakcie ruchu czuję się wolny. Jestem tylko ja, góra i pęd zimnego powietrza. I fruu! Narty to dla mnie odpoczynek. I trochę ucieczka. Parę lat temu rozstałem się z dziewczyną. To było po ogólniaku. Wielki dół, niezła trauma, nie wiedziałem co się dzieje. Przez wiele tygodni. Potem były 2 tygodnie ferii w Zakopanem. Wyprawy na Kasprowy, samotne wędrówki, spacery. To było coś. To pomogło. Mam nadzieję że niedługo znów się wyrwę. A zresztą. Muszę się wyrwać.






















.jpg)



