"Po pierwsze, nakreślił tor wyścigowy, mniej więcej przypominający koło (...), a później całe zgromadzenie ustawiło się, to tu, to tam, wzdłuż toru. Nie było żadnego: "Raz, dwa, trzy, i start!', lecz każdy rozpoczynał i kończył bieg, kiedy przyszła mu na to ochota (...). Jednak gdy biegali już około pół godziny i wyschli zupełnie, Dodo zawołał nagle:- Wyścig zakończony! - i wszyscy stłoczyli się wokół niego, dysząc i pytając: - Ale kto wygrał?"
***
A jeżeli wygrali wszyscy? Kto im da nagrodę?
16.35. Byłem w wieżowcu. Na dole odbywał się taki właśnie Wyścig Kumotrów. Ciekawe tylko kto im da te pieprzone cukierki?
***
BTW: Mój kolega ze studiów mówi mi, że muszę się odnaleźć w życiu. Rozumiecie? Znamy się od paru miesięcy i mówi mi, że JA muszę się ODNALEŹĆ.
Żałosne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz