Byłem dzisiaj na spacerze. Na wierzbie wisiała zasupłana czerwona apaszka. Jakby na mnie czekała. Udało mi się uchwycić ten zimny ogień - jakbym fotografował pochodnię. Taką bardzo szaloną pochodnię.
W sam raz dla szaleńca.
Spokojnie mógłbym podarować ją Neronowi J.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz