sobota, 28 lutego 2009

Podwójna

Maria Komornicka. Znacie? Urodziła się dawno, dawno temu. Zapomniana pisarka, poetka Młodej Polski. Niewiarygodnie inteligentna, diabelsko oczytana. Studiowała na Uniwersytecie w Cambridge. Napisała elektryzujące "Biesy" i "Baśnie". Znalazłem je kiedyś na półce u ciotki.

Pierwszego ataku szału Maria dostała w bibliotece. Działo się z nią coś dziwnego, nie była sobą. Potem swoje teksty zaczęła podpisywać jako Piotr Odmieniec Włast (albo Piotr Własnoodmieniec).
W 1907 spaliła kobiece suknie i uznała się za niego, za swój pseudonim. To nie był żaden transseksualizm, czy coś takiego. To była zmiana świadomości. Ona stała się kimś innym.
Zmarła w zakładzie leczniczym dla umysłowo chorych w Izabelinie.

***

Nieurodziny


Uwielbiam luty. Jest tak zabawnie chaotyczny, a wynika przecież z głębokiej logiki całego systemu. Raz taki, raz psiaki, a mimo wszystko ciągle taki sam. Chciałbym urodzić się 29.To wspaniała okazja do braku urodzin. Albo jeszcze lepiej: do obchodzenia swoich nieurodzin.

Eh!

Spacer na Polach Mokotowskich. Nuda.



Odpowiedniki

"Natura jest świątynią, gdzie filary żywe
Ślą niekiedy w głąb mroczną zagadkowe głosy -
Człowiek w lesie symbolów tajne czyta głosy
Jej praw, czując na sobie spojrzenia życzliwe"


Ch.B

piątek, 27 lutego 2009

Jaki jest wynik?



To jest też w mojej głowie

***

Dlaczego 2x4 musi być 8? To cieszy, ale są chwile, że kocham JĄ za to, że nigdy nie dojdzie do 20. Parszywa logika. A z drugiej strony- nie ma niczego co daje większe poczucie bezpieczeństwa. Nawet każdy człowiek ma swoją cyfrę/liczbę - pesele nipy i regony. To daje stabilność. Każdy ma też własny, prywatny numer, o którym nikt inny nie wie. Znasz go? Ja swój znam.
Lubię go.

15?

Nie znoszę kotów!
W przeciwieństwie do ciotuni, która namiętnie się nimi otacza. Jak trzeba zawieźć do weterynarza, posprzątać kuwetę, no i oczywiście jak przyjdzie ostatnia godzina ich wrednego żywota to ciotunia nie ma serca ich uśpić, więc wysyła mnie. Dzisiaj znów musiałem pędzić na złamanie karku do weterynarza, bo kotek dostał biegunki. W takich chwilach rozumiem dlaczego w średniowieczu palili i mordowali te kociska. Jedyny kot jakiego lubię to Kot z Cheshire - on przynajmniej znika i się pojawia, a nie ciągle miauczy nad głową. No i w końcu to on opowiada JEJ o Szalonym Kapeluszniku.

czwartek, 26 lutego 2009

Kim jestem?

?

Naprawdę NicKT1 tego nie czyta?


PS: Znów spędziłem pół dnia na słuchaniu "Desintegration". A mógłbym więcej...

Piszcie do mnie!



Wtedy jestem wolny

Czy ktoś mnie w ogóle czyta? A jeśli ktoś czyta, czy ten ktoś jeździ na nartach?
Praca, nauka, praca. Mam dość. Marzy mi się wyjazd na jakiś lodowiec, albo choćby do Zakopanego. W trakcie ruchu czuję się wolny. Jestem tylko ja, góra i pęd zimnego powietrza. I fruu! Narty to dla mnie odpoczynek. I trochę ucieczka. Parę lat temu rozstałem się z dziewczyną. To było po ogólniaku. Wielki dół, niezła trauma, nie wiedziałem co się dzieje. Przez wiele tygodni. Potem były 2 tygodnie ferii w Zakopanem. Wyprawy na Kasprowy, samotne wędrówki, spacery. To było coś. To pomogło. Mam nadzieję że niedługo znów się wyrwę. A zresztą. Muszę się wyrwać.

środa, 25 lutego 2009

12?


Wracam

Dawno mnie nie było w necie. Wszystko poznaję od początku. Radio gra Arctic Monkeys, ładna noc. Cisza

***

Wczoraj o 14.25 byłem na wystawie "Bodies... The Exhibition" w warszawskim Blue City.
Na wystawie pokazują spreparowane ludzkie ciała (preparacja metodą silikonową). Ciotka by powiedziała: obrzydlistwo obskurstwo, świństwo. I wyjątkowo miałaby rację.
Z bliska można przyjrzeć się żołądkowi, płucom, ścięgnom, tętnicom i nerwom. Tylko krwi nie ma.
I może duszy? Ale w ogóle wystawa kiepska. Dość paskudna. I raczej nie straszna.
Chyba już wszystko obdarto z tajemnicy. Nawet człowieka. Idiotyzm.

Nie warte 38.50, które dałem za bilet.

No bo kto je skradł, dlaczego i czy w ogóle?

A życie to nie sen? Nie wiem, ale uwielbiam je za to, że czasem wygląda jakby było.

Fotografuję żeby się upewnić. Czy to mara, czy zbiorowa halucynacja, czy najprawdziwsza rzeczywistość.

Im bardziej ludzie nie wierzą w zdjęcia, w to jak postrzegam rzeczywistość, jak ją czuję,
pochłaniam, tym bardziej wiem, że to wyłącznie MÓJ sen.
Tym bardziej czuję, że dla nich jestem NicKT1.

wtorek, 24 lutego 2009