piątek, 27 lutego 2009

15?

Nie znoszę kotów!
W przeciwieństwie do ciotuni, która namiętnie się nimi otacza. Jak trzeba zawieźć do weterynarza, posprzątać kuwetę, no i oczywiście jak przyjdzie ostatnia godzina ich wrednego żywota to ciotunia nie ma serca ich uśpić, więc wysyła mnie. Dzisiaj znów musiałem pędzić na złamanie karku do weterynarza, bo kotek dostał biegunki. W takich chwilach rozumiem dlaczego w średniowieczu palili i mordowali te kociska. Jedyny kot jakiego lubię to Kot z Cheshire - on przynajmniej znika i się pojawia, a nie ciągle miauczy nad głową. No i w końcu to on opowiada JEJ o Szalonym Kapeluszniku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz