wtorek, 31 marca 2009

Nic dwa razy się nie zdarza?


Znalezione w necie: "Pewna dziewczyna chciała dostać się do elitarnego bractwa na jednej z uczelni. Członkowie klubu obiecali jej przyjęcie, jeśli wykona pewne zadanie. Samochód już na nią czekał. Po kilkunastu minutach jazdy znaleźli się przed bramą cmentarza. -Dwa dni temu zmarła w mieście jakaś kobieta. Jej ciało leży w kaplicy, pośrodku tego cmentarza. Słuchaj uważnie: na czole denatki położyliśmy złotą monetę, wystarczy że wejdziesz do kaplicy, zabierzesz jej pieniążka i wrócisz tutaj. Będziemy czekać - tłumaczyli ci z Bractwa. Dziewczyna była przerażona, lecz chęć dołączenia do nich wzięła górę i już po chwili przestąpiła bramę cmentarza. Im dalej zagłębiała się wśród grobów tym okolica wydawała się bardziej upiorna. Stanęła przed kaplicą. Drzwi ustąpiły z głośnym zgrzytem. Rozdygotana weszła do środka. Zobaczyła otwartą trumnę, a w niej ubraną na czarno zmarłą. Jej twarz była potwornie blada, a ręce złożone na piersiach przypominały szpony. Na czole spoczywała mała, złota moneta. Dziewczyna wyciągnęła drżącą rękę, podniosła monetę i zaczęła co sił w nogach uciekać do wyjścia. Biegła na oślep pomiędzy grobami, co chwila się potykając. Nagle poczuła że coś chwyta ją za kurtkę. Przed oczyma od razu stanęła jej twarz kobiety w trumnie i szponiaste dłonie. Ale nie pozostała zbyt długo. Rano przyjaciele znaleźli ją martwą. Zmarła na atak serca. Kaptur jej kurtki zaczepiony był o skrzydło marmurowego posągu anioła"

Podobną historię opowiadała mi kiedyś babcia. Zamiast amerykańskiej nastolatki, bohaterem był pewien wioskowy śmiałek. Założył się z kolegami o parę złotych, że o północy dojdzie do cmentarnej kaplicy i przed drzwiami wbije drewniany kołek - na znak, że tam dotarł. Siąpił deszcz. Zamknął oczy, przyłożył kołek do ziemi. Uderzył. Chciał się zerwać i uciekać jak najdalej. Nie mógł. Coś trzymało. Ściągało do ziemi. Dusiło. Rano znaleziono go martwego. Miał rozwarte z przerażenia usta. A kołek przyszpilał do ziemi skrawek jego płaszcza.

Ludzie od dziesiątek lat boją się tego samego. Od dziesiątek lat snują podobne opowieści. A więc czego boi się Kapelusznik? I czego boisz się Ty?

4 komentarze:

  1. Sceneriusz jak Z "Buffy" :P

    OdpowiedzUsuń
  2. a myślałem, że chociaż nckt nie wierzy w zabobony

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie kwestia wiary lub jej braku w "zabobony". Istotą tych rozważań jest głęboko zakorzeniony lęk, który w nas tkwi.
    Czy ty niczego się nie boisz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wychodzi na to, że ludzie boją się strachu...

    OdpowiedzUsuń